Wszystko na swoim miejscu:
okładki na książki w belfrowskim kuferku
poduszka pod kocią łapą :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekstylna okładka na książkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekstylna okładka na książkę. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 stycznia 2013
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Tekstylna okładka na książkę vol.3
Pamiętacie czasy, gdy przed pierwszym września siadało się do podpisywania zeszytów, a każda książka musiała być obowiązkowo oprawiona? Dziś poczułam się jak wtedy, ponieważ przyszło mi szyć okładki na szkolne podręczniki.
Moja przyjaciółka uczy w szkole polskiego i podręczniki, z których korzysta już od kilku lat ( wprost niewyobrażalne w dzisiejszych czasach) nie wyglądają zbyt reprezentacyjnie, dlatego też dostałam zlecenie na ich reaktywację. Znalazłyśmy ciekawy materiał w nadruk imitujący etykiety win. Może niezbyt to pedagogiczne, ale literki są, więc dla polonisty jak najbardziej :). Okładki wyglądają bardzo przyjemnie,
a jako element wykończenia, na grzbiet nakleiłam z flizeliny rzymskie cyfry symbolizujące konkretne klasy.
Myślę, że jest to też dobry pomysł na zadbanie o książki Nasze oraz tych najmłodszych.
Pozdrawiam, Marta
Moja przyjaciółka uczy w szkole polskiego i podręczniki, z których korzysta już od kilku lat ( wprost niewyobrażalne w dzisiejszych czasach) nie wyglądają zbyt reprezentacyjnie, dlatego też dostałam zlecenie na ich reaktywację. Znalazłyśmy ciekawy materiał w nadruk imitujący etykiety win. Może niezbyt to pedagogiczne, ale literki są, więc dla polonisty jak najbardziej :). Okładki wyglądają bardzo przyjemnie,
a jako element wykończenia, na grzbiet nakleiłam z flizeliny rzymskie cyfry symbolizujące konkretne klasy.
Myślę, że jest to też dobry pomysł na zadbanie o książki Nasze oraz tych najmłodszych.
Pozdrawiam, Marta
środa, 9 stycznia 2013
Tekstylna okładka na książkę vol.2
We wcześniejszym poście opisałam genezę tej okładki oraz zamieściłam zdjęcia okładki na książkę, którą również dzisiaj uszyłam. Terminarz towarzyszy mi zawsze i wszędzie, więc postanowiłam nadać mu bardziej indywidualny charakter, a ponieważ lubię wykorzystywać każdy, nawet najmniejszy, skrawek materiału, zdołałam uszyć z niego także etui na telefon komórkowy.
Zapraszam do komentowania.
Zapraszam do komentowania.
Tekstylna okładka na książkę
Dzisiejszy twór jest głęboko zakorzeniony w okolicznościach jakich się dziś znalazłam. Od poniedziałku jestem na urlopie, więc postanowiłam nadrobić zaległości książkowe. W pierwszej kolejności przejrzałam książkę "Radosne dekoracje" autorstwa T. Finnanger'a, którą dostałam pod choinkę.
Dekoracje utrzymane są w pastelowych kolorach i kwiecistych wzorach jakie lubię, więc niemal wszystkie mi się spodobały, jednak moją uwagę w szczególności przykuła tekstylna okładka na książkę. Pomyślałam, że przydałaby mi się na resztę mojego urlopu, ponieważ zabrałam się za czytanie "Gry o tron" George'a R.R. Martin'a, a że czytam wszędzie, a szczególnie w trakcie podróży, to okładka uchroniłaby mój egzemplarz przed ewentualnymi szkodami. Ponadto książka ma 7 tomów, więc okładka będzie przechodnia, bo zamierzam przeczytać wszystkie z nich, choć nie do końca są to moje książkowe klimaty.
W celu uszycia okładki wykorzystałam długie, prostokątne, skrawki materiałów, które pozostały mi po krojach poduszek. Z mojego ulubionego, kwiecistego materiału uszyłam sobie także okładkę na kalendarz-terminarz, który jest ze mną zawsze i wszędzie, i któremu chciałam nadać bardziej osobisty charakter. Idąc za ciosem ze ścinków, zrobiłam także etui na telefon komórkowy, aby chronić jego ekran przed ewentualnymi zarysami.
Jestem zadowolona z wyników dzisiejszej pracy, zapraszam do oglądania :)))
Dekoracje utrzymane są w pastelowych kolorach i kwiecistych wzorach jakie lubię, więc niemal wszystkie mi się spodobały, jednak moją uwagę w szczególności przykuła tekstylna okładka na książkę. Pomyślałam, że przydałaby mi się na resztę mojego urlopu, ponieważ zabrałam się za czytanie "Gry o tron" George'a R.R. Martin'a, a że czytam wszędzie, a szczególnie w trakcie podróży, to okładka uchroniłaby mój egzemplarz przed ewentualnymi szkodami. Ponadto książka ma 7 tomów, więc okładka będzie przechodnia, bo zamierzam przeczytać wszystkie z nich, choć nie do końca są to moje książkowe klimaty.
W celu uszycia okładki wykorzystałam długie, prostokątne, skrawki materiałów, które pozostały mi po krojach poduszek. Z mojego ulubionego, kwiecistego materiału uszyłam sobie także okładkę na kalendarz-terminarz, który jest ze mną zawsze i wszędzie, i któremu chciałam nadać bardziej osobisty charakter. Idąc za ciosem ze ścinków, zrobiłam także etui na telefon komórkowy, aby chronić jego ekran przed ewentualnymi zarysami.
Jestem zadowolona z wyników dzisiejszej pracy, zapraszam do oglądania :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)